Autor: Daro Opublikowano: 22 czerwca 2026, 18:38

Order za order, a Wołyń ma siedzieć cicho? No nie, drogie panie



Panczenko wraz z gronem „uznanych autorytetów”, wśród których pojawiają się m.in. Agnieszka Holland i Róża Thun, chce przyznać Wołodymyrowi Zełenskiemu „Obywatelski Order Przyszłości”. Brzmi podniośle, obywatelsko i wzruszająco. Tylko że pod tą ładną nazwą ukryto coś dużo mniej eleganckiego.

Autorzy inicjatywy nie ograniczyli się do gestu poparcia dla Ukrainy. Przy okazji uderzyli w prezydenta Karola Nawrockiego i jego otoczenie, sugerując, że decyzja o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego ma służyć rosyjskiej propagandzie.

No tak. Klasyka gatunku. Kto przypomina o Wołyniu, ten od razu „gra pod Kreml”. Kto mówi, że gloryfikowanie UPA jest nie do zaakceptowania, ten oczywiście „dzieli Polaków i Ukraińców”. Jeszcze chwila i okaże się, że sama pamięć historyczna jest agentem Putina.

Problem w tym, że prezydent Nawrocki nie zakwestionował pomocy Ukrainie ani dramatu ludzi ginących na wojnie. Zakwestionował coś konkretnego – zgodę na upamiętnianie formacji, która ma na sumieniu zbrodnie na ludności polskiej. I tu nie trzeba wielkich doktoratów z moralności. Wystarczy minimum uczciwości.

Można wspierać Ukrainę i jednocześnie nie zgadzać się na kult UPA. Można pomagać ofiarom rosyjskiej agresji i jednocześnie domagać się szacunku dla polskich ofiar. To nie jest sprzeczność. To jest normalność.

Tymczasem autorzy „Obywatelskiego Orderu Przyszłości” próbują wmówić, że sprawa Wołynia to tylko polityczna pałka prawicy. Wygodne. Bardzo wygodne. Zwłaszcza gdy trzeba ominąć niewygodny temat i przykryć go wielkimi hasłami o przyszłości, przyzwoitości i solidarności.

Tyle że przyszłości nie buduje się na zamiataniu trupów pod dywan. A już na pewno nie wtedy, gdy chodzi o polskie ofiary.

Polacy pomagali Ukraińcom od pierwszych dni wojny. Otwierali domy, zbierali dary, wspierali uchodźców. I właśnie dlatego mają prawo oczekiwać szacunku. Nie wdzięczności na kolanach. Nie pomników dla Polaków na każdym rogu. Tylko zwykłego minimum: nie gloryfikujcie tych, którzy mordowali naszych rodaków.

Jeśli dla części „elit” to już za dużo, to problem nie leży po stronie Nawrockiego.

InfoKontra podsumowuje:
Karol Nawrocki zrobił to, czego wielu polityków bało się zrobić – postawił granicę. Pomoc Ukrainie nie może oznaczać zgody na wybielanie UPA. A jeśli ktoś uważa, że pamięć o Wołyniu to „rosyjska pułapka”, to może najwyższy czas wyjść z własnej bańki i zobaczyć, że polska pamięć nie jest propagandą. Jest obowiązkiem.

#InfoKontra #Nawrocki #Zełenski #Wołyń #UPA #Polska #Ukraina #Polityka #PamięćHistoryczna

Odsłony artykułu: 58
0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x