Andrzej Duda opublikował dokument z 17 października 2011 roku, na którym widnieje odręczna zgoda Donalda Tuska na podjęcie współpracy przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego ze służbami kilku państw, w tym Federacji Rosyjskiej.
Dokument został sporządzony przez ówczesnego szefa SKW, gen. Janusza Noska. Zwrócił się on do premiera o wyrażenie zgody na współpracę ze służbami specjalnymi Algierii, Ukrainy, Gruzji, Federacji Rosyjskiej oraz Chin.
Na piśmie widnieje krótka, odręczna adnotacja:
„Zgoda. Donald Tusk”.
Andrzej Duda, publikując dokument, zapytał:
„Premierze Tusk, czyj to podpis? Po agresji na Gruzję? Po katastrofie w Smoleńsku?”
Według późniejszych wyjaśnień kontakty z rosyjską FSB miały służyć zabezpieczeniu ewentualnej trasy ewakuacji polskich żołnierzy i sprzętu z Afganistanu przez terytorium Rosji. Problem polega na tym, że opublikowany dokument nie wspomina o Afganistanie. Mówi ogólnie o planowanej współpracy w zakresie zadań należących do kompetencji SKW.
Trzeba jednocześnie rozróżnić zgodę z 2011 roku od późniejszego, szczegółowego porozumienia SKW z FSB. Opublikowane pismo jest zgodą premiera na rozpoczęcie współpracy, a nie tekstem zawartej później umowy.
Dokument nie jest również nowym odkryciem. Pokazywano go już w 2023 roku w serialu „Reset”. Andrzej Duda ponownie wprowadził go do debaty publicznej.
Sam skan nie dowodzi, że rosyjskim służbom przekazywano tajemnice NATO. Potwierdza jednak, że Donald Tusk wiedział o planowanym nawiązaniu współpracy z rosyjskimi służbami i osobiście wyraził na nią zgodę.
Dziś Donald Tusk bardzo chętnie przypisuje swoim przeciwnikom prorosyjskie sympatie. Dokumenty mają jednak długą pamięć.

