Autor: Daro Opublikowano: 3 lipca 2026, 00:42

Kuba Wojewódzki chciał uderzyć w Książula. Trafił w zwykłych Polaków



Krytyka drogiej restauracji miała być tylko recenzją kulinarną. Odpowiedź Kuby Wojewódzkiego sprawiła jednak, że dyskusja zeszła z talerzy na pogardę wobec zwykłych ludzi. I trudno było tego nie zauważyć.

Książulo, którego kanał na YouTube śledzą miliony widzów, odwiedził warszawską restaurację Flaming & Co, miejsce kojarzone z celebrytami i stołecznym towarzystwem. Ceny zrobiły na nim większe wrażenie niż same potrawy. Według jego relacji za kanapkę zapłacił 91 zł, burger kosztował 89 zł, tatar 99 zł, a sałatka 85 zł. Do rachunku doliczono jeszcze opłatę serwisową, a całość zamknęła się kwotą blisko dwóch tysięcy złotych.

Najważniejsze było jednak coś innego. Książulo nie twierdził, że dobra kuchnia nie może być droga. Powiedział wprost, że za wysoką ceną powinno iść coś wyjątkowego. Jego zdaniem tutaj tego zabrakło.

Na te słowa zareagował Kuba Wojewódzki. W felietonie napisał: „Niektóre lokale mają ceny i dania obliczone na jeden cel. Żeby nie jadać w towarzystwie takich jak pan”.

I właśnie tym jednym zdaniem cała sprawa przestała dotyczyć jedzenia.

Bo jeśli wysokie ceny mają służyć temu, by odstraszyć „takich ludzi”, to pojawia się pytanie: kogo właściwie ma się na myśli? Influencera? Miliony jego widzów? Czy może każdego, kto przychodzi do restauracji z własnym zdaniem, a nie po to, żeby zrobić sobie zdjęcie z celebrytą?

To już nie jest argument o gastronomii. To komunikat: są miejsca dla elit i są miejsca dla reszty. A jeśli nie pasujesz do odpowiedniego towarzystwa, to najlepiej zostań za drzwiami.

Paradoks polega na tym, że Książulo zdobył popularność właśnie dlatego, że mówi językiem zwykłych ludzi. Nie zachwyca się lokalem tylko dlatego, że bywa tam telewizja, celebryci czy influencerzy. Ocenia to, co dostał na talerzu. Dokładnie tak, jak zrobiłby każdy klient płacący z własnej kieszeni.

Tymczasem odpowiedź Wojewódzkiego sprawia wrażenie, jakby największym problemem nie była sama recenzja, ale fakt, że ktoś spoza salonów odważył się ją wygłosić.

InfoKontra podsumowuje:

Można bronić restauracji. Można nie zgadzać się z recenzją. Ale jeśli najlepszym argumentem staje się sugestia, że wysokie ceny mają odsiać „nieodpowiednich” gości, to problemem przestaje być menu. Problemem staje się sposób myślenia o ludziach.

Odsłony artykułu: 28
0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x