Politycy poza spółki. Wszystkie, nie tylko medyczne
Rafał Trzaskowski ogłosił, że w radach nadzorczych miejskich spółek medycznych w Warszawie nie zasiadają już politycy. Brzmi dobrze? Brzmi. Tylko od razu pojawia się proste pytanie: dlaczego tylko tam?
Bo jeżeli polityk nie powinien siedzieć w radzie nadzorczej spółki medycznej, to dlaczego miałby siedzieć w spółce od komunikacji publicznej, nieruchomości, wodociągów czy miejskich inwestycji?
Problem nie kończy się na radach nadzorczych. Co z zarządami? Co ze stanowiskami kierowniczymi? Co z całą siatką ludzi partyjnych, którzy po wyborach nagle okazują się „specjalistami” od wszystkiego?
Spółki miejskie, wojewódzkie i państwowe nie są przechowalnią dla polityków. Nie są nagrodą za lojalność partyjną. Nie są miejscem dla kolegów, rodzin i działaczy, którym trzeba znaleźć ciepły fotel.
Politycy powinni działać tam, gdzie wybrali ich obywatele: w Sejmie, sejmikach, radach miast, powiatów i gmin. Spółki powinny być dla menedżerów, fachowców i ludzi, którzy realnie znają się na zarządzaniu.
PiS, PO, Lewica, PSL – mechanizm od lat wygląda podobnie. Jedni krzyczą, gdy robią to przeciwnicy, a potem po przejęciu władzy sami obsadzają „swoich”. I tak kręci się ta sama karuzela stanowisk.
Dlatego samo usunięcie polityków z rad nadzorczych spółek medycznych to za mało. To powinien być dopiero początek. Zasada musi być prosta:
Żadnych polityków w spółkach publicznych.
Ani w radach. Ani w zarządach. Ani na stanowiskach robionych pod partyjne układy.
Bo spółki są od pracy, nie od politycznego pasożytowania.
InfoKontra podsumowuje
Jeżeli naprawdę chcemy skończyć z patologią, trzeba przestać udawać, że problem dotyczy tylko jednej branży albo jednej partii. To system, który przez lata żywił polityczne zaplecza. I najwyższy czas go przeciąć.
Autor: Daro
Opublikowano: 23 czerwca 2026, 09:27
Politycy poza spółki. Wszystkie, nie tylko medyczne

Odsłony artykułu: 34
Udostępnij na Facebooku
Subskrybuj
Login
0 Komentarze
Najstarsze
