Rafał Trzaskowski podczas sesji Rady Warszawy odniósł się do afery wokół Szpitala Południowego. W sprawie słynnego „pokoju VIP” stwierdził, że według dotychczasowych ustaleń „nie było żadnego formalnego pokoju VIP na SOR-ze”. Jednocześnie przyznał, że wyjaśniane jest wykorzystanie pomieszczenia, do którego dostęp miał Dawid Kacprzyk.
Najciekawszy fragment dotyczył jednak pisma od dr. Emila Jędrzejewskiego. Wcześniej Trzaskowski zapewniał, że takiego pisma nie miał. Teraz okazuje się, że pismo jednak było, ale nikt się nim nie zajął, bo miało nie posiadać wymaganego podpisu.
Brzmi jak klasyczne urzędnicze „nie dało się”. Gdy sprawa robi się gorąca, nagle okazuje się, że dokument istniał, tylko utknął gdzieś między biurkiem, procedurą i brakiem podpisu.
Afera wokół Szpitala Południowego dotyczy poważnych zarzutów, w tym nieprawidłowości na SOR, fałszowania dokumentacji i relacji byłego ordynatora, który mówił o błędach mogących kończyć się tragicznie dla pacjentów.
InfoKontra podsumowuje:
Najpierw nie było pisma. Potem pismo jednak było, ale „nie takie”. Najpierw nie było pokoju VIP. Teraz nie było „formalnego” pokoju VIP. Czyli jak zwykle – wszystko zależy od tego, jak bardzo trzeba doprecyzować słowa, żeby odpowiedzialność nie przykleiła się do właściwych ludzi.
Autor: Daro
Opublikowano: 25 czerwca 2026, 10:56
Trzaskowski tłumaczy aferę. Pisma nie było, potem jednak było

Odsłony artykułu: 29
Udostępnij na Facebooku
Subskrybuj
Login
0 Komentarze
Najstarsze
