Minister sprawiedliwości Adam Żurek podczas konferencji w Prokuraturze Krajowej ujawnił dokument, który ma stawiać w trudnym świetle dr. Emila Jędrzejewskiego. Chodzi o pismo ze Szpitala Południowego z 31 lipca 2025 roku, w którym lekarz miał zostać poproszony o wskazanie okoliczności dotyczących podejrzeń nieprawidłowości oraz podpisanie dokumentów potrzebnych do uruchomienia postępowania wyjaśniającego.
Według słów ministra lekarz nie odpowiedział na wezwanie i nie przekazał dodatkowych informacji.
Narracja rządu jest jasna
Przekaz płynący z konferencji jest prosty: skoro dr Jędrzejewski miał wiedzę o rzekomych nieprawidłowościach, powinien był współpracować przy ich wyjaśnianiu już wtedy, a nie dopiero dziś opowiadać o nich w mediach.
To argument, który z pewnością będzie często powtarzany przez polityków koalicji rządzącej.
Ale pojawia się pytanie, którego nikt nie chce zadać
Jeżeli szpital rzeczywiście posiadał informacje o możliwych nieprawidłowościach, a sprawa była na tyle poważna, że rozważano działania mogące zakończyć się zawiadomieniem prokuratury, to dlaczego wszystko miało zależeć wyłącznie od jednego człowieka?
Czy instytucje państwa naprawdę były bezradne?
Jeżeli istniały dokumenty, sygnały, zgłoszenia lub podejrzenia dotyczące zagrożenia życia i zdrowia pacjentów, to trudno zrozumieć, dlaczego temat miał zostać zamknięty tylko dlatego, że jedna osoba nie odpowiedziała na pismo.
Państwo działa tylko wtedy, gdy ktoś poda wszystko na tacy?
To właśnie ten element budzi dziś największe wątpliwości. Skoro – według relacji przedstawionej przez ministra – służby i kierownictwo placówki wiedziały o możliwych problemach, to dlaczego nie prowadzono dalszych działań wyjaśniających?
Dlaczego nie zabezpieczano dokumentacji?
Dlaczego nie przesłuchiwano świadków?
Dlaczego nie sprawdzano procedur?
I przede wszystkim: dlaczego przez wiele miesięcy nie było słychać o żadnych zdecydowanych działaniach?
InfoKontra podsumowuje
Jeżeli dr Emil Jędrzejewski rzeczywiście nie odpowiedział na wezwanie szpitala, to bez wątpienia będzie musiał wyjaśnić swoje zachowanie. Jednak równie ważne jest drugie pytanie.
Skoro instytucje publiczne posiadały wiedzę o możliwych nieprawidłowościach, to dlaczego cała sprawa miała utknąć tylko dlatego, że jeden człowiek nie odpowiedział na pismo?
Państwo, które potrafi prowadzić śledztwa, nie powinno uzależniać swoich działań od dobrej woli jednej osoby. I właśnie dlatego dzisiejsze tłumaczenia mogą rodzić więcej pytań niż odpowiedzi.
Autor: Daro
Opublikowano: 24 czerwca 2026, 15:29
Żurek uderza w Jędrzejewskiego. Ale pojawia się jedno niewygodne pytanie

Odsłony artykułu: 50
Udostępnij na Facebooku
Subskrybuj
Login
0 Komentarze
Najstarsze
